sobota, 14 listopada 2015

03.

Felix z dziewczyną znajdowali się w mieszkaniu, które dzielił z przybraną mamą i rodzeństwem. Jednak żadnego z pozostałych domowników nie było w domu.
Wyjątkowo chłopak nie był na haju. A przynajmniej tak myślała Ada. Nie zdawała sobie sprawy jak daleko mijała się z prawdą.
Na jej nieszczęście zdała sobie z tego sprawę dużo za późno.
Ale wracając. Blondyn przepuścił ją w drzwiach i gdy sam znalazł się w środku, przekręcił drzwi na klucz i inne zamki zabezpieczające.
Nim nastolatka wyszła z przedpokoju została brutalnie przygwożdżona do ściany. Gdy chwycił ją za nadgarstki i mocno napierał uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Przelotnie spojrzała mu w oczy. Ogromne źrenice mówiły wszystko. Szarpała się jak tylko mogła. Ale wiedziała co zrobi. Co zrobi po raz kolejny. Jej twarz zalana była łzami. W myślach przeklinała się, że założyła dzisiaj spódniczkę.
Jedną ręką powędrował do jej dolnej części bielizny. I szybko się jej pozbył- w sumie jak za każdym razem.
Dziewczyna przestała się opierać gdyż wiedziała, że to się stanie. Od czasu do czasu agresywnie wbijał się w jej usta.
-Nawet nie wiesz jaki jestem na ciebie napalony- szepnął jej wprost do ucha wywołując u niej nieprzyjemny dreszcz.
Cały czas cicho łkała. Czyny Felixa niosły za sobą przyjemność ale wyłącznie dla jednej ze stron.
Wszedł w nią i zaspokajał swoje potrzeby.
Skończywszy puścił ją. Upadła na panele, a on dodatkowo kilka razy kopnął ją w brzuch.
Przerażona dziewczyna ubrała bieliznę i z płaczem wybiegła z mieszkania. To wszystko ją wykańczało.
Nie chciała ciągnąć tego dalej. Ale nie umiała przestać. To ją zabija od środka.

02.

Dlaczego on znowu to robi? Kurwa. To mnie przerasta. Koniec. Nie będę go już więcej kryć. Dzisiaj już przesadził. I to ostro. W sumie to nawet Ada. Niech robią co chcą. Teraz mam już tego po dziurki w nosie.
Skupie się na pomocy mamie. Więcej czasu jest w pracy niż w domu. Chyba dawno porządnie się nie wyspała.
Skończę szkołę i pójdę do pracy na cały etat albo więcej. Teraz mogę wyłącznie dorywczo.
Ostatnio zaczynam dostrzegać, że życie nie jest łatwe. Trzeba się ogarnąć. Myśleć o przyszłości.
~~~
Leniwie, w sumie to nawet prawie przez sen, wyłączyłem budzik. Tak, nastał mój "ukochany" poniedziałek. Kto w ogóle je wymyślił? Dobra, nie wnikam, bo się spóźnie do szkoły- po raz kolejny w tym miesiącu.
*UNKNOWN POV*
Loczek nie wyspany przemierzał szkolny korytarz kierując się w stronę sali matematycznej. Lepiej nie da się rozpocząć niż znienawidzoną lekcją matematyki o godzinie 7:45 w poniedziałek.
Klasa była zamknięta więc pokierował się w stronę męskich toalet, gdzie mógł spokojnie zapalić. Tak, robił to też w szkole.
Zgasił peta równo z dzwonkiem. Podczas sprawdzania obecności okazało się, że nie ma Felix'a i Ady. Z nim to norma, ale zawsze grzeczna i ułożona Ada. Na wagarach? Niemożliwe. Ale jednak.
Bez nich Omar cały dzień w szkole spędził sam ze sobą. Kolorowo, prawda? Normalnie po zajęciach poszedłby do (jak on to nazywa) "ćpulni", lecz dzisiaj wyjątkowo wrócił prosto do domu. Po drodze wstąpił do mini marketu. Posprzątał i przygotował coś do jedzenia (czytaj: spaghetti). W kuchni nie radził sobie zbyt dobrze, ale to danie wyjątkowo wychodziło mu pyszne.
Gdy jedzenie było prawie gotowe, mama przekroczyła próg mieszkania. Widząc je w nienagannym porządku pochwaliła syna.
Usiedli razem przy stole i zjedli. Zmęczona kobieta teraz mogła po otwierać korespondencje- głównie rachunki, na które ledwo starczały pieniądze z wypłaty i zasiłków.
W oczy rzucił się jej list ze szkoły. Chodziło o Vicky. Nastolatka dostała możliwość darmowego kształcenia się w jednej z najlepszych szkół w Stanach. Jednak jest jedno "ale". Placówka znajduje się na drugi końcu kraju w samym NY. Internat również jest opłacony. Jedyne koszty jakie poniesie rodzina to przejazd i tęsknota.
Kobieta ma jeszcze dużo czasu na decyzje. Musi dać odpowiedź najpóźniej do końca maja.