sobota, 10 października 2015

01.

Jest godzina 21:54. Muszę siedzieć z tymi ćpunami puki Felix jest na haju. Akualnie jesteśmy w opuszczonej fabryce. Ktoś kiedyś sprawił tu materac. I właśnie na nim teraz leży a obok Ada go pilnuje żeby przypadkiem nie przewrócił się na plecy. Około dwóch miesięcy temu jakaś dziewczyna udusiła się, ponieważ przewróciła się na plecy na haju. Od tamtej pory Ada lub ja zawsze dbamy o to żeby cały czas był na boku.
Często dyskutujemy z Adą, żeby mu powiedzieć, że nam przeszkadzają jego nawyki. Mimo, że próbowaliśmy, za każdym razem był na nas zły i któreś obrywało. To, iż zażywa narkotyki to pół biedy. Musi je jakoś kupować. Aby mieć na to pieniądze walczy. Ada wie o wszystkim i gdy dowiedziała się o bójkach to chciała z nim zerwać ale teraz ją zacytuję "jest całym moim światem. Bardzo go kocham i zależy mi na nim". W sumie mogę powiedzieć to samo. Tak nadal go kocham. Tak nadal mi na nim zależy. Nie, nie jestem normalny. Tak powinienem się leczyć. Czy coś mi pomoże? Raczej nie. 
Ale wracając. Siedzimy tam już którąś godzinę. Felix zaczyna się wiercić czyli wraca do żywych. 
Z kieszeni Sandy'iego wyjąłem paczkę Malboro. Wziąłem jednego papierosa do ust i zapaliłem go. Mocno się zaciągnąłem a dym zapełnił moje płuca. W żyłach zaczęła płynąć nikotyna a mięśnie się rozluźniły. Tego mi cały dzień brakowało. W tym momencie dziewczyna spojrzała na mnie z pogardą i obrzydzeniem. Za każdym razem tak jest. W sumie już zdążyłem do tego przywyknąć. 
Gasząc kolejny z kolei niedopałek Felix się obudził. Z ciekawością spojrzałem na zegarek. Wskazywał on godzinę 23:48. Oznacza to, że musimy się powoli zbierać do domu.  
Pomogłem mu wstać. Z Adą czekaliśmy na Felka przy wyjściu, on natomiast poszedł się pożegnać z Ogge i innymi. A właściwie Ogge. Prawie bym zapomniał. Z niego to największe ziółko. To on spowodował, że Felix teraz jest jaki jest i jak się zachowuje. I mam o to do niego żal. Niezbyt przepadam za typem. Jest dobrym przykładem złego przykłady. Gdyby nie Ogge, to Felix zostałby moim kochanym i slodkim Felkiem, którego pokochałem. Nadal go kocham, ale sam się krzywdzi. To boli. Bardzo boli. Ale co ja mogę zdziałać? No właśnie. Wielkie kurwa nic
Czasami tak bardzo chciałabym wrócić do dzieciństwa. Zranione kolana jest łatwiej wyleczyć niż zranione serce. W sumie to od dziecka uczyli nas jak kochać. Jednak nikt nie powiedział jak przestać.

~~~

WItam w pierwszym rozdziale. Serdecznie zapraszam do komentowania.
Rozdziały nie będą dodawane regularnie. Jak często one będą? KIedy limit komentarzy pod danym postem zostanie osiągnięty xx.

7 komentarzy=kolejny :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz